Czytając internet przed wyjazdem do Holandii, a także teraz po kilkunastu miesiącach tu spędzonych chce w końcu poruszyć ten ważny temat... Czy mam się czuć gorszy przez to że jestem Polakiem? Pytanie jak najbardziej poważne.

Czytając niektóre artykuły, a w szczególności komentarze pod nimi odnoszę wrażenie że Polacy w Holandii są wręcz prześladowani. A to wszystko przez mitycznych, mieszkających na domkach sezonowców? O czym tu w ogóle mowa?

Pracowałem w Holandii, w fabrykach, magazynach i rzeźniach. Pracowałem z różnymi ludźmi o różnych narodowościach... Czy ktoś traktował mnie źle? Oczywiście!

Polacy! Przebywając w Holandii poznałem nawet takie powiedzenie "Polak Polakowi Polakiem", co chyba najlepiej oddaje to kto tak naprawdę nas prześladuje w Holandii. My sami!

Niestety, ale najwięcej złych intencji spotkało mnie ze strony Polaków, najczęściej takich którzy wyrwali się z jakiejś zabitej deskami wiochy, zaczęli dostawać po 1200 euro na rękę za maksymalnie parszywą robotę i myślą że złapali Pana Boga za nogi, a może Rumaka Luksusu za Lejce, kto ich tam wie.

Taka smutna prawda, złe nastawienie zaobserwowałem nie u Pani w urzędzie, nie na ulicy, nie w sklepie, tylko u kierownika linii który po 4 latach w Holandii dalej mieszka w sześć osób w jednym agencyjnym pokoju, a do pracy dojeżdża samochodem jak mu agencja załatwi, a na obiad je słoiki z Polski - tacy karierowicze XXI wieku.

Pamiętam swój drugi dzień w Holandii. Jadę samochodem na polskich blachach do sklepu i jeszcze wtedy nie wiedziałem że w Holandii światło z czerwonego zmienia się od razu na zielone (nie ma żółtego). Nie zauważyłem zmiany świateł, więc auto stojące zza mną rusza z piskiem, a pasażer krzyczy przez okno "Ty kurwa pedale pierdolony". Polak Polakowi Polakiem, rozumiecie już?

Czy jednak wszystko stracone?

Oczywiście że nie! Pracowałem (i pracuje) z wieloma, naprawdę, naprawdę świetnymi Polakami. Takimi którzy Ci pomogą jak potrzeba, doradzą gdy pomożesz. Nie chce tutaj tworzyć jakiegoś majestatycznego wizerunku, ale są po prostu w Holandii Polacy którzy czują wzajemną więź z innymi rodakami na emigracji i mają tą świadomość, że jak nie będziemy trzymać się razem, to nikt nas nie będzie trzymał. Jednak trzeba pamiętać też o tym, że z Polski wyjeżdżają różni ludzi i jeśli ktoś był patologią w Polsce to ciężko oczekiwać żeby na emigracji się poprawił. Jednak patologia ma to do siebie, że trzyma się razem i nie wychodzi ze swojej nory. Pracują razem na jednym zakładzie, śpią razem na agencyjnych domkach, piją razem, a zapytani czy przez 6 miesięcy pobytu byli w innej miejscowości niż ta gdzie mieszkają odpowiadają że nie.

Najbardziej jednak tracą na tym wszystkie normalne osoby, które przez przypadek trafią w takie towarzystwo i potem opowiadają historię jak to kolega z pokoju ukradł im dwa pomidory i sprzedał drugiemu za piwo...

Dodaj komentarz


Kod antyspamowy
Odśwież

Zobacz inne artykuły